menuOferta, którą spotykamy na co dzień, jest niezwykle obszerna. Możemy wybierać miedzy ubraniami, sprzętem multimedialnym. Menu restauracji pozwala nam, żebyśmy zjedli dokładnie to, na co mamy ochotę. Wśród zajęć hobbystycznych również znajdziemy całkiem duża paletę możliwości. W telewizji kanałów mamy niemal bez liku. W sposobie naszego podejścia do życia też. Pójdźmy dalej. W samej wspólnocie Kościoła znajdziemy wiele różnych małych wspólnotek, a wśród nich również naszą – wspólnotę Oazową.

Wybory chyba nigdy nie były łatwe, dlatego i w jakiejś oazowej głowie mogą zrodzić się pytania: Jak wybierać? W którą stronę pójść? Odpowiedź może być niezwykle prosta: Posłuchaj, co mówi Ci sumienie i pójdź za nim. Ale co dalej? Dalej trzeba zachować tożsamość.

Bycie Oazowiczem nie jest łatwe: codziennie można napotkać konieczność opowiedzenia się po stronie Boga, a przez to ściągnąć czasem na siebie szyderstwo, wzgardę lub w najmniejszym stopniu niezrozumienie. W życiu młodego człowieka to nie jest łatwe, ale czy wezwanie do świadectwa nie przyniesie radości, nie poskutkuje poczuciem spełnienia lub wyrażenia Bogu miłości? Co zrobić by dawać o Bogu świadectwo? Co zrobić by nie ulec? Otrzymaliśmy, dzięki Bożym darom, takie środki. Otrzymaliśmy to, co pomoże nam być „wojownikiem Boga”, wojownikiem idącym w miłości.

Pierwszym z atrybutów, które bardzo nam się przydadzą jest Namiot Spotkania. To swoista zbroja wraz z tarczą i mieczem. To nas chroni. Ten szczególny kontakt ze Słowem Bożym pokazuje nam na czym polega istota naszej służby i do czego ma ona zmierzać. Codzienna chwila „konserwacji zbroi” sprawia, że pancerz nasz nie podda się „wrogowi” czasu, w którym się znajdziemy.

A gdy już wiesz, na czym polega istota służby i komu ta służba jest wykonywana, to potrzebujesz spotkań z Mistrzem. To Eucharystia. Żywy Bóg i żywy człowiek. I najintymniejsze spotkanie Boga z człowiekiem. To spotkanie, które przemienia, uszlachetnia, dodaje siły i umacnia w tej świętej relacji.

Po każdej bitwie potrzeba rekonwalescencji. Papież Franciszek mówi o tym, że Kościół jest jak szpital polowy. My również, gdy otrzymamy kilka ran, gdy sami siebie skaleczymy, potrzebujemy lekarza. To Sakrament Pokuty – najintymniejsze spotkanie człowieka z Bogiem. Człowiek w całej szczerości stający przed Bogiem. Staje przed Bogiem nie po to, żeby ten dał mu rachunek, ale żeby go podnieść, opatrzyć i uleczyć.

A gdy pojawi się zwątpienie, to przecież normalne, potrzebna nam jest Maryja. Ukazuje nam ona, że będąc człowiekiem, można w pełni oddać życie Bogu. Można tak Go ukochać, by nie mieć nic ważniejszego od Niego. Maryja ukazuje przecież również, że warto iść za Chrystusem, aż po cenę bólu serca, które ranione znieważeniami Jezusa, ciągle kocha Go bardziej i nie ulega „temu światu”.

Radość chrześcijańska to miejsce na szczególne przeżywanie swojej tożsamości. Dać świadectwo (krótkie, radosne i chrystocentryczne), to ważne zadanie. Ale jakie to świadectwo będzie? Takie jak życie. Dlatego u progu nowego roku życzę Ci, żeby Twoje świadectwo było bogate. Byś nim ubogacał innych ludzi samym Bogiem. A ziści się to dzięki środkom (darom), które sam Bóg nam daje. Wszystkiego dobrego!

dk. Bartosz Warwarko