Na ONŻ pierwszego stopnia przymierzałam się już 2 rok, ale do tej pory rezygnowałam, ponieważ uważałam, że to na pewno nie jest miejsce dla mnie, że ja się tu nie odnajdę. Jednak Bóg, poprzez ludzi, tak pokierował moim życiem, że jednak pojechałam na rekolekcje do Szczawy. Był to pewnego rodzaju cud, ponieważ gdy się zapisywałam na liście nie było już miejsca i było bardzo niejasne czy w ogóle pojadę. Przed moim przyjazdem na Oazę moja wiara przechodziła dość duży kryzys. Były nawet dni, kiedy stwierdzałam, że to nie ma sensu, po co się oszukiwać, Bóg nie istnieje, a ja jestem ateistką. Oaza zmieniła moje patrzenie. Nie dość, że moja wiara rozgorzała na nowo, to na dodatek się pogłębiła. Nauczyłam się dostrzegać Boga w najmniejszych rzeczach mojego życia, we wszystkich decyzjach, czynach, ludziach, którzy stanęli na mojej drodze. Przyjęłam Jezusa, jako swojego Pana i Zbawiciela, i pozwoliłam mu od tej pory kierować swoim życiem. Każda osoba, którą poznałam na Oazie wniosła coś nowego do mojego życia, nowe doświadczenia, nowe poglądy. Przez 2 tygodnie udało mi się zawiązać więzi, jakich nie byłam w stanie stworzyć z wieloma ludźmi, których znam już od paru lat. Oaza była czasem bardzo refleksyjnym. Miałam dużo czasu na rozmyślanie i poznanie się od strony duchowej, szczególnie poprzez namiot spotkania. Odkryłam, że nawet kiedy modlitwy nie przynoszą takiego skutku, jaki bym chciała, warto trwać w przekonaniu, że Bóg chce dla nas jak najlepiej i ma dla nas najwspanialszy, choćby różny od naszego.

Aleksandra R.