W tym roku byłam uczestniczką Oazy Nowego Życia III stopnia w Tylmanowej i bardzo się cieszę, że właśnie tam mogłam te rekolekcje przeżywać. Od samego początku mojej formacji wiedziałam, że Ruch Światło-Życie jest moim miejscem w Kościele, jednak nie zawsze byłam gotowa na to, aby żyć jego charyzmatem. Problemem było dla mnie miłować innych, czyli posiadać siebie w dawaniu siebie. Schody pojawiły się w momencie, kiedy oprócz swojej formacji zaczęłam także formować innych. Poświęciłam więcej czasu na przygotowanie spotkań grup niż na własną formację. Tak więc nie do końca przygotowana pojechałam na Oazę wakacyjną. Chciałam bardzo mocno przeżyć te rekolekcje, dlatego postanowiłam sobie, że przez cały ten czas będę skupiała się na wszystkich treściach. Atmosfera, która panowała na ONŻ od początku mnie ujęła, była bardzo przyjazna i wręcz rodzinna. Dużo podróżowaliśmy i poznawaliśmy Żywy Kościół.

Na III stopniu dowiedziałam się wiele rzeczy, takich bardzo podstawowych, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, np. że bardzo ważna jest troska o innych, o tym, jaka powinna być moja służba we wspólnocie i że wspólnota nie zawsze bywa doskonała, ale jej głównym celem jest dążenie do doskonałości. W trakcie rekolekcji zrozumiałam, że to, jaka jest moja wspólnota na parafii, to niezwykły dar, a to że dane mi było prowadzenie grup, miało mnie nauczyć dyspozycyjności i ciągłego czynienia daru z siebie. Dziś już wiem, że podejmując decyzję posługiwania w Ruchu muszę zrobić to w całości i zupełnie na poważnie. Odkryłam, że animatorem nie jest się tylko na Oazie, ale przez cały czas, gdziekolwiek by się nie było, dlatego pragnę mówić o tym co Bóg zdziałał w moim życiu. Ciągłe dawanie świadectwa nie jest dla mnie rzeczą łatwą, jednak możliwą do zrealizowania. Moje myślenie po rekolekcjach zmieniło się bardzo mocno i za to wszystko chwała Panu!

Natalia D.