Tegoroczna oaza była dla mnie bardzo owocnym czasem. W ciągu roku miałam mniejsze i większe trudności w mojej wspólnocie parafialnej. Podczas tych 15 dni, Bóg pokazał mi, przez otaczających mnie ludzi, że wspólnota nigdy nie będzie idealna, ale mimo wszystko to właśnie moja wspólnota i powinnam się o nią troszczyć. Bo być może akurat wtedy, kiedy tak bardzo nie chce mi się pójść na spotkanie, kiedy wydaje mi się to zupełnie bez sensu, może właśnie wtedy ktoś będzie potrzebował mojej obecności? III stopień sprawił, że poczułam się odpowiedzialna za innych uczestników oazowych w mojej parafii i nie tylko. Na tę oazę przyjechałam jeszcze z takim pytaniem: "Panie Boże, co dalej? To już III stopień, więc co później, jaką diakonię mam wybrać? A teraz jeszcze matura, wybór studiów, tyle ważnych decyzji". To, że chcę dalej trwać w Ruchu Światło-Życie wiedziałam na pewno. Natomiast o wyborze diakonii myślałam od roku, lecz dopiero na spotkaniu z animatorką Diakonii Misyjnej na naszej Oazie pomyślałam, że być może właśnie tam jest moje miejsce Podczas Wigilii Zesłania Ducha Świętego modliłam się o odpowiedź, czy to, aby na pewno ta droga, którą mam iść. Już pod koniec nabożeństwa diakon czytał Słowa z Ewangelii. I co usłyszałam?  "Idźcie i głoście". Co do drugiego pytania, Bóg mi po raz kolejny jasno powiedział: "Marto, Marto troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego" (Łk 10,41). Dał mi znać, że On mnie poprowadzi, jeśli tylko Mu bezgranicznie zaufam. I o tym staram się pamiętać każdego dnia. Chwała Panu!

Marta G.