Na KODA pojechałam tuż po moim III stopniu, zmęczona i zniechęcona. Miałam wiele wątpliwości czy powinnam zostać animatorem; czy Ruch Światło-Życie jest moim miejscem. Szybko jednak zmieniłam zdanie. Bóg przemawiał do mnie przez różne osoby oraz odpowiadał na nurtujące mnie pytania przez Namiot Spotkania. ,,Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co Ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś" (Rz 3, 14). Tak, pragnę trwać dalej w Oazie, bo charyzmat Ruchu jest moim charyzmatem. Jest to niesamowita wspólnota, w której mogę rozwijać całą siebie. Jest to idealna droga do życia z Bogiem. Nie bez powodu właśnie tu trafiłam. Jestem bardzo wdzięczna Bogu, za jego wspaniały plan na moje życie. Jestem szczęśliwa i tą radością chcę się dzielić z innymi, chcę pokazywać innym ludziom, ile daje Oaza! KODA nauczyła mnie jak być dobrym animatorem, teraz jest czas, aby wcielić to w życie i nieść nadzieję innym. Ufam, więc nie muszę się bać! Chwała Panu!

Laura P.

Rekolekcje to zawsze dla mnie piękny czas odrodzenia się ducha. Przed wyjazdem na ONŻ byłem podłamany, zniechęcony do życia. To przez sytuacje w moim domu. Przeżyte rekolekcje pokazały mi, że wszytko może się ułożyć. Muszę tylko tego chcieć i otworzyć się na Chrystusa, który puka do drzwi mojego serca. Zobaczyłem, że doświadczenie krzyża w naszym życiu prowadzi nas ku wieczności. Musimy zdobyć swoją Golgotę tak, jak  Chrystus. On jest dla nas przykładem i drogowskazem.  Powrót był dla mnie naprawdę ciężki. Rozstanie ze wspaniałymi ludźmi nie było najłatwiejsze. Po powrocie do domu nie wytrzymałem i złamałem swoje postanowienie. Ta sytuacja pokazała mi, że nieważne czy jestem na rekolekcjach czy nie - muszę zawsze trwać przy Jezusie. Dzięki temu będę żył w łasce uświęcającej i będę blisko Najlepszego Przyjaciela. Ten czas dużo mnie nauczył. Chrystus dużo mi pokazał. Wiem, że dzięki Niemu uda mi się wyjść z nałogów, zniewoleń i będę wolnym człowiekiem żyjącym w zgodzie ze Stwórcą. Nie żałuję tego czasu. Dziękuję Panu Bogu, że wszystko tak się potoczyło. I za to Chwała Panu!

Patryk S.

Na ONŻ pierwszego stopnia przymierzałam się już 2 rok, ale do tej pory rezygnowałam, ponieważ uważałam, że to na pewno nie jest miejsce dla mnie, że ja się tu nie odnajdę. Jednak Bóg, poprzez ludzi, tak pokierował moim życiem, że jednak pojechałam na rekolekcje do Szczawy. Był to pewnego rodzaju cud, ponieważ gdy się zapisywałam na liście nie było już miejsca i było bardzo niejasne czy w ogóle pojadę. Przed moim przyjazdem na Oazę moja wiara przechodziła dość duży kryzys. Były nawet dni, kiedy stwierdzałam, że to nie ma sensu, po co się oszukiwać, Bóg nie istnieje, a ja jestem ateistką. Oaza zmieniła moje patrzenie. Nie dość, że moja wiara rozgorzała na nowo, to na dodatek się pogłębiła. Nauczyłam się dostrzegać Boga w najmniejszych rzeczach mojego życia, we wszystkich decyzjach, czynach, ludziach, którzy stanęli na mojej drodze. Przyjęłam Jezusa, jako swojego Pana i Zbawiciela, i pozwoliłam mu od tej pory kierować swoim życiem. Każda osoba, którą poznałam na Oazie wniosła coś nowego do mojego życia, nowe doświadczenia, nowe poglądy. Przez 2 tygodnie udało mi się zawiązać więzi, jakich nie byłam w stanie stworzyć z wieloma ludźmi, których znam już od paru lat. Oaza była czasem bardzo refleksyjnym. Miałam dużo czasu na rozmyślanie i poznanie się od strony duchowej, szczególnie poprzez namiot spotkania. Odkryłam, że nawet kiedy modlitwy nie przynoszą takiego skutku, jaki bym chciała, warto trwać w przekonaniu, że Bóg chce dla nas jak najlepiej i ma dla nas najwspanialszy, choćby różny od naszego.

Aleksandra R.

ONŻ pierwszego stopnia były moimi pierwszymi rekolekcjami. Dały mi one bardzo wiele, ponieważ doświadczyłam Bożej miłości oraz zmieniłam się nieco po tych rekolekcjach. Bardziej dojrzałam i otworzyłam się na ludzi. Poznałam wspaniałe osoby, które pomogły mi zmienić moje życie. Najważniejszym wydarzeniem Oazy była dla mnie Adoracja i Spowiedź. Chwała Panu!

Wiktoria C.

Moje życie w ciągu Oazy zmieniło się o 180°. Przed rekolekcjami chodziłam do kościoła, ale tylko dlatego, że czułam takie przynaglenie. Jednak podczas tych szesnastu dni, ludzie których tam spotkałam, uświadomili mi, że tak nie powinno wyglądać prawdziwe życie chrześcijanina. Nauczyli mnie jak się modlić, jak dostrzegać Boga wszędzie, nawet w tych codziennych sprawach, w jaki sposób patrzeć na świat, na drugiego człowieka, jak czytać Pismo Święte i wiele innych rzeczy. Najważniejsze, co sobie uświadomiłam to to, że warto otworzyć swoje serce i oddać całe swoje życie Bogu.

Karolina G.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! W tym roku byłem uczestnikiem KODA. Dość późno zdecydowałem się na te rekolekcje. Wcześniej w te wakacje byłem na III stopniu ONŻ i posługiwałem jako animator na pierwszym stopniu. Zastanawiałem się, czy to nie za wiele jak na jedne wakacje. Ciągle jednak słyszałem głos Pana w sercu: "Czy miłujesz mnie więcej?" Zatem zdecydowałem się poświęcić Bogu więcej czasu z nadzieją, że przygotował On dla mnie wielkie rzeczy. Rekolekcje KODA pokazały mi jasno, że skończył się czas tylko i wyłącznie czerpania, a zaczął się okres diakonii i czynnej służby. "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie". Gdy byłem animatorem na I stopniu, przeżyłem te rekolekcje jeszcze głębiej niż "moją" jedynkę. Pan Jezus dał mi na nowo doświadczyć swojej wielkiej miłości, ugruntował fundamenty mojej wiary a przede wszystkim wskazał mi drogę życia. KODA dała mi środki do tego, bym doświadczenie Boga - najważniejsze doświadczenie mojego życia! - przekazywał innym, zwłaszcza tym, którzy są tej miłości spragnieni i głodni. Na tych rekolekcjach miałem możliwość odkrywania moich charyzmatów, zwłaszcza do posługi w liturgii. Ważne było dla mnie to, że KODA odbywała się w  Rokitnie, pod płaszczem Matki Bożej. Wierzę, że to szczególne miejsce Bożej obecności, miejsce, gdzie Ona cicho i pokornie prowadzi do Chrystusa. Za to wszystko - chwała Panu!

Michał K.

Mam 16 lat. Byłem na pierwszym stopniu Oazy Nowego Życia w Lubieszewie. Jechałem tam pełen wątpliwości. Bałem się, że jedynie stracę część swoich wakacji. Zacząłem do siebie dopuszczać myśl, iż już poznałem Boga i nie potrzebuję tego czasu. Mimo to pojechałem. Na początku, po przyjeździe, czułem się trochę obco, jednak animatorzy od razu to zniwelowali (np. poprzez pogodne wieczory). Przez całą Oazę byliśmy wprowadzani w tajemnice wiary, wprowadzani w Miłość. W ciągu dnia braliśmy udział w różnych punktach programu. W centrum jednak zawsze była Eucharystia. Zachęcano nas, byśmy zawsze stawiali w centrum właśnie Chrystusa. Bardzo dobrze wspominam spotkania w grupach - to właśnie podczas nich przekazywano nam większość treści. Ponadto był czas na osobistą modlitwę, na lekturę Pisma Świętego, na śpiewy, były wyprawy, a także szczególnie szanowany przez nas czas wolny :)