ks. Blachnicki Suga Niepokalanej




Ksiądz Franciszek Blachnicki nie był zwykłym księdzem. Zwykli księża, podobnie jak zwykli ludzie, umierają i po pewnym czasie nikt, poza dokumentami, księgami metrykalnymi czy serwerami gromadzącymi dane, o nich nie pamięta. Ksiądz Franciszek był prorokiem, a prorok nie umiera. Nigdy.

W tym roku mija 30 rocznica śmierci Czcigodnego Sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego, dlatego też Ruch Światło-Życie na hasło roku wybrał słowa: "Sługa Niepokalanej". Tak właściwie, w tych dwóch słowach, można by było streścić życie księdza Franciszka. Urodził się w 1921 roku, brał udział w Kampanii Wrześniowej, więzień niemieckiego obozu w Oświęcimiu, skazany na karę śmierci. To właśnie w więzieniu, czekając na wykonanie wyroku, nawraca się i odkrywa Żywego Boga. Kto zaś choć raz spotka Boga, nigdy nie będzie pragnął od Niego odejść. Tak też było w życiu księdza Franciszka. Odkrył swoje powołanie do służby jako kapłan. Wszystko postawił na Maryję. Zaufał Jej bez granic. 

Jeżeli życie księdza Franciszka byłoby takie zwyczajne, nikt w czasie rządów komunistycznych w Polsce, nie interesowałby się nim. A tymczasem był on wielokrotnie przesłuchiwany i aresztowany. Ówczesna władza nienawidziła ks. Franciszka, ponieważ czynił ludzi wolnymi, nie on sam, co prawda, ale prowadził do Chrystusa, który przywracał człowiekowi jego godność. 

Założyciel Ruchu Światło-Życie umarł w 1987 roku na wygnaniu w Carlsbergu. Jednak jego dzieło nie umarło i pozostało wciąż żywe. Prawdziwie ks. Franciszek był prorokiem. "Exegi monumentum aere perennius" - wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu, napisał niegdyś Horacy. Te słowa opisują dzieło życia Czcigodnego Sługi Bożego. Dzieło Ruchu Światło-Życie.