Jezus Chrystus jest moim Światłem i Życiem oraz jedyną drogą do Ojca; przyjąłem Go jako Pana i Zbawiciela; oddałem Mu swoje życie, aby nim kierował.

Od czego innego mogłoby się zacząć, jeśli nie od rozmowy o Jezusie. Jak argumentuje nam to Pismo Święte „…bo w Nim zostało wszystko stworzone (…) Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.” (Kol 1,15-20). Jezus mnie fascynował od dziecka. Z pewnością wpływ na to miała olbrzymia mozaika w prezbiterium rodzinnej parafii. Gdy rodzice przyprowadzali mnie do kościoła, a potem, gdy sam służyłem do mszy, zawsze zwracała moją uwagę. Cały czas wracało do mnie pytanie – Kim jesteś Jezu?

W ramach powtórki z katechizmu przypomnijmy sobie kilka spraw. Imię Jezus oznacza Bóg zbawia (hebr. Jeszua). Nasz Zbawiciel ma dwie natury – boską i ludzką. „On istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.” (Flp 2,6-8). Jezus to Bóg i człowiek, a natury te są nie zmieszane, ani nie zlane w jedno. Opowiem wam jeszcze o dwóch wizerunkach, szczególnie dla mnie ważnych.

Jest to ikona Rublowa przedstawiająca Trójcę Świętą. Jak każda ikona ma swoje tajemnice, które należy odkrywać, czytać wciąż na nowo, odnajdywać poukrywane symbole. Jezusa możemy odnaleźć w środku tego obrazu. Poznajemy Go po drzewie za Jego plecami, które symbolizuje drzewo życia – krzyż. Oczy Syna Bożego zwrócone są na Ojca, który znajduje się po naszej lewej stronie. Za plecami Boga Ojca znajduje się dom, symbolizujący niebo, do którego zmierzamy. Wzrok Boga Ojca skierowany jest na Ducha Świętego, nasza prawa strona. Siedzi przed skałą, jest wodą ożywczą tryskającą ze skał. Oczy Ducha Świętego szukają kontaktu z Tobą. Obraz ten pokazuje nie tylko całą Trójcę, ale także rolę każdej z Osób Trójcy. Bóg Ojciec stwarza i powołuje, Bóg Syn Boży zbawia, Duch Święty jest mocą sprawczą, Bogiem działającym w naszych sercach, który je ożywia, w którym my możemy się modlić.

Ostatni wizerunek myślę, że jest bardzo bliski każdemu oazowiczowi, mam na myśli figurę Chrystusa Sługi w Krościenku. Ręce skierowane w ręce Boga Ojca, w postawie, do której sami dążymy –posiadania siebie w dawaniu siebie, jak mówił ks. Blachnicki. 

Jezus jest drogą do Ojca, moim światłem i życiem, przyjacielem z którym nigdy się nie rozstaję. W jednym z moich ulubionych fragmentów Ewangelii, sam Jezus mówi o tym w ten sposób: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.  A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.  Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»  Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. (J 14,2-6) Jezus jest tym, który przypomina światu o miłości Ojca. Cała Ewangelia jest o nieskończonej miłości Boga. Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie otwiera nam niebo, które może objawić się w Twoim życiu już tutaj na Ziemi. Przyszedł przygotować nam miejsce, którym jest trwanie w relacji z Bogiem. Odkąd Jezus zmartwychwstał, niebo zapanowało wśród nas.  Każdego dnia mogę to widzieć w błogosławieństwach, które od Niego otrzymuję. Wyciągnięte ręce mojego dziecka, spojrzenie z miłością żony, kolory jesieni… Dzięki Jezusowi Bóg nie jest odległy.

Wiedząc, kim jest Jezus Chrystus, stojąc w obliczu Jego miłości jesteśmy wezwani do odpowiedzi. Miłość zawsze domaga się wzajemności. Co zrobisz, znając radosną nowinę o zbawieniu? Pisząc ten artykuł, musiałem wielokrotnie odrywać się od pracy. Najczęstszym powodem były szeroko wyciągnięte dłonie mojej córeczki. Jeszcze nie mówi, ale nie musiała… Tato nie pracuj tyle, tylko bierz mnie na ręce! Klara uczy mnie, jak bardzo sam potrzebuję Jezusa. Każdy z nas ma takie chwile, w których codzienność zdaje się być przytłaczająca. Jezus mówi wówczas, że to On jest zbawicielem, złóż trudności, grzechy, własne słabości i niepowodzenia na krzyż i nie martw się już o nic. Dzięki Niemu stałem się ufnym dzieckiem, przeżywając swoją codzienność zupełnie bez stresu. Ja nie jestem idealnym tatą, ale nie da się denerwować na własne dziecko. Nawet gdy na chwilę przyjdzie złość, za moment widzisz jej uśmiech i… Wszystko ci mija. Bóg będąc Ojcem doskonałym, źródłem miłości, tym bardziej nie może denerwować się na własne dzieci. Nie jesteśmy w stanie zrazić Go do siebie, choćby nasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją. (Iz 1,18)

Św. Paweł poucza nas, że miłość Boga i zbawienie są dane nam z łaski, nikt z nas nie może zapracować sobie na ten dar. „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to przychodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił”. (Ef 2,8-9)

Co z tym zrobisz? Dziś tak mało osób korzysta z miejsca, które przygotował nam Pan. Jak puste są nasze kościoły, jak mało osób przyjmuje w nich Boga do serca. Jest tyle wymówek – nie czuję potrzeb, jestem zbyt zajęty nauką…

Pomódlmy się wspólnie.

Panie Jezu pozwól mi dobrze odpowiedź na Twoją miłość. Naucz mnie wybierać Ciebie w codzienności. Chcę, abyś to Ty był moim Panem i Zbawicielem, nie media społecznościowe, ilość lajków, praca, własne ambicje. Oddaję Tobie siebie i moich bliskich. Zbaw mnie od moich lęków, daj mi poznać, że jesteś tam gdzie zaczynają się moje problemy, lęki, niedoskonałości. Chcę wraz z Tobą przeżywać moją drogę do Ojca i odkrywać niebo, które dajesz mi każdego dnia. Bądź moją drogą, prawdą i życiem.

Marek Juckiewicz