W ubiegłbym miesiącu, omawiając zagadnienie Nowej Kultury, skupiliśmy się na wolności od czegoś. Wspomnieliśmy o tym, że Jezus jest prawdą, która w pełni wyzwala zarówno od złych skłonności czy używek, jak i od złego spojrzenia na siebie. Przyjmując Boże zbawienie, powinniśmy więc być również wolni od kompleksów i przynajmniej spróbować spojrzeć na siebie tak, jak patrzy na nas Bóg. To nie przypadek, że urodziliśmy się z taką urodą, w takiej płci, czy z takim temperamentem, Bóg robiąc swoje arcydzieło, wiedział jak ma je ukończyć.

Dopiero teraz możemy przystąpić do ostatniego drogowskazu, który sprowadza się do dobrze znanego nam wszystkim cytatu ks. Blachnickiego – „Posiadania siebie w dawaniu siebie”. Kiedy posiadamy siebie samych? Wtedy, gdy umiemy spojrzeć na siebie uczciwie, odrzucając grzech i kłamstwo o sobie, które zaszczepiło się w naszym sercu. Tylko w takiej sytuacji możemy docenić własne piękno, to że mamy czym posługiwać i że nasz dar z siebie może być dla kogoś cenny.

Spójrzmy więc jak brzmi ostatni już drogowskaz:

Agape czyli piękna miłość, którą Duch Święty rozlewa w sercach naszych, dzięki której osoba może odnaleźć się w pełni przez bezinteresowny dar z siebie (KDK 24) dla Boga i bliźnich, jest najwyższą formą świadectwa i urzeczywistniania się osoby; dlatego poprzez stałą metanoię, przekreślanie swego egoizmu, naśladowanie Chrystusowego krzyża, chcę wdrażać się w postawę bezinteresownej służby – diakonii, służąc na wzór Syna Człowieczego wspólnocie Kościoła oraz wszystkim braciom, zwłaszcza najmniejszym i uciśnionym”.

I odwołanie do Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium Et Spes” (KDK 24)

„KDK 24. (Wspólnotowy charakter powołania człowieka w planie Bożym). Bóg troszczący się po ojcowsku o wszystko chciał, by wszyscy ludzie tworzyli jedną rodzinę i odnosili się wzajemnie do siebie w duchu braterskim. Wszyscy bowiem, stworzeni na obraz Boga, który "z jednego uczynił cały rodzaj ludzki, aby zamieszkał cały obszar ziemi" (Dz 17,26), powołani są do jednego i tego samego celu, to jest do Boga samego.

Dlatego to miłość Boga i bliźniego jest pierwszym i największym przykazaniem. Pismo święte zaś poucza nas, że miłości Boga nie można odłączyć od miłości bliźniego, bo: "jeśli jest inne jakie przykazanie, w tym słowie się zamyka: będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego... przeto doskonałym wypełnieniem prawa jest miłość" (Rz 13,9-10; por. 1 J 4,20). Że jest to rzeczą bardzo wielkiej wagi, dowodzi fakt, że ludzie z każdym dniem są coraz bardziej od siebie zależni, a świat w coraz wyższym stopniu jest zjednoczony.

Kiedy Pan Jezus modli się do Ojca, aby "wszyscy byli jedno... jako i my jedno jesteśmy" (J 17,21-22), otwierając przed rozumem ludzkim niedostępne perspektywy, daje znać o pewnym podobieństwie między jednością osób boskich a jednością synów Bożych zespolonych w prawdzie i miłości. To podobieństwo ukazuje, że człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego.

Myślę, że ta bezinteresowność wydaje się najtrudniejsza w aspekcie dawania siebie innym. Z natury domagamy się gratyfikacji prawda? Oczekujemy przynajmniej poklepania po ramieniu i tekstu typu „dobra robota”. Widzę nawet po sobie jak bardzo zależy mi na komentarzu bliskich osób upewniającym mnie, że to, co zrobiłem było dobre. U mnie wynika to z wciąż za małej pewności siebie, ale jak wielu z nas posługując oczekuje docenienia. Moje domowe zacisze stale uczy mnie bezinteresownej ofiarności, gdy trzeba umyć naczynia nie zwracając na to uwagi, wstać wcześniej żeby zrobić dla dziecka śniadanie i dać się wyspać żonie. Boże chroń nas przed wolnością od słowa dziękuję! Często ta najprostsza posługa, najmniej widoczna okazuje się dużo cenniejsza, niż bycie na pierwszym planie.

Do takiej pięknej miłości może nas uzdolnić tylko Duch Święty, bo tylko Bóg sam jest miłością. Z całą pewnością, to właśnie te chwile na posłudze w ukryciu, wyrobiły mój charakter, pokazały mi ile potrafię zrobić, ile we mnie drzemie i przygotowały do posługi, która była bardziej na wierzchu, jak mówienie konferencji, czy prowadzenie uwielbienia.

W budowaniu Bożego Królestwa na Ziemi możemy mieć postawę syna, albo postawę robotnika. Pozwólcie, że odwołam się do przypowieści, którą każdy z nas doskonale zna, przypowieści o Synu Marnotrawnym (Łk 15,11-32). Ojciec miał dwóch synów, ale który z nich bardziej rozumiał serce Ojca? Wydaje się, że ten, który pozostał z rodzicem i jak sam twierdził, robił to, czego od niego oczekiwano. Ale gdy się temu przyjrzymy, to możemy zauważyć, że w swoim sercu był robotnikiem, a nie dziedzicem. W jego ustach pełno jest żalu i rozgoryczenia, że jemu nie pozwolono na wydanie przyjęcia dla przyjaciół. Nie rozumie, że to, co należy do ojca jest również jego. Bardzo często mamy podobny problem, a oddając się posłudze robimy to jak najemnicy, albo z poczucia obowiązku. A naszym wzorem powinien być Jezus, który sam stał się sługą i wypełniał wolę Ojca we wszystkim aż po krzyż, dając bezinteresowną ofiarę z siebie. Miłość agape jest jedyną potrzebną motywacją dla tego, kto kocha naprawdę, szukając jedynie dobra dla ukochanej osoby.

Zadanie domowe:

  1. Co znaczy metanoia?
  2. Jaką konkretną rzecz mogę zrobić, aby realizować miłość agape?
  3. Jak omówione na naszej stronie Drogowskazy Nowego Człowieka wpłynęły na moje postrzeganie tej części charyzmatu naszego Ruchu?

W ten sposób dobrnęliśmy do końca cyklu formacyjnego poświęconego Drogowskazom. Pragnę przy tej okazji podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogłem podzielić się swoim życiem i swoją wiedzą odnośnie charyzmatu. Jest to moja wspaniała żona, która cierpliwie znosiła godziny mojej pracy w odosobnieniu. Animatorka, która formowała mnie w najważniejszych momentach kształtowania się mojej młodości. Wszystkie osoby, które często z zaskoczenia prosiłem o fachową pomoc językową, eliminującą niedoskonałości języka. Moderatorzy, którzy obdarzyli mnie zaufaniem, pozwalając na zupełnie swobodną twórczość i cała redakcja naszej strony. Wszystkim czytelnikom, którzy zechcieli poświęcić swój czas na rozważenie proponowanych treści, a szczególnie osoby, które były przedpremierowymi testerami jakości. I oczywiście Bogu, który obdarzył mnie życiem na tyle niezwykłym, że nigdy nie brakuje mi tematów, w których mógłbym pisać o Jego wspaniałości i wetchnął we mnie nieco talentu, który ułatwia moją posługę.

Jeśli te artykuły były dla ciebie pomocne, albo wpłynęły na ciebie w jakikolwiek sposób, zostaw swój komentarz, albo napisz do mnie prywatną wiadomość. We wrześniu wracamy z kolejnymi pomysłami.

                                                                                                                                                                                    Marek Juckiewicz